A+ R A-


Chrześcijaństwo a bioenergoterapia

W mediach, prasie czy forach internetowych toczy się wiele dyskusji na temat tego, czy bioenergoterapia jest dozwolona, bezpieczna i, czy mogą z niej korzystać osoby wierzące. Bioenergoterapia wpisuje się w medycynę niekonwencjonalną i według jej zwolenników uzdrowienie jest przekazaniem choremu energii, która nie jest znana naukom ścisłym, a w której posiadaniu jest bioenergoterapeuta.




 

Skoro nauka nie zna energii przekazywanej przez bioenergoterapeutów, to w takim razie co to za energia i skąd ona pochodzi? Odpowiedzią na to pytanie może być informacja, że osoby uzdrawiające, które poddały się egzorcyzmom i nawróciły się, tracą moc uzdrawiania. Zdaniem wielu katolików bioenergoterapia jest niezgodna z nauką Kościoła i jest przez Kościół odrzucana. Czy jednak jest tak rzeczywiście?

 

Przedstawiciele Kościoła nie zajmują jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Uznaje się, że jeśli nie szkodzi ona człowiekowi, jest dla jego dobra i pochodzi od Boga to nie jest czymś złym. Jednak w korzystaniu z tej niekonwencjonalnej metody leczenia należy być ostrożnym, gdyż wielokrotnie bioenergoterapeuci korzystają nie z mocy Boga, ale złego ducha. W takim wypadku osoba uzdrawiana może zostać opętana.

 

Bioenergoterapeuci stosują pojęcia, które są niejasne i, które nie mają weryfikacji w nauce. Są to terminy z pogranicza bardzo uproszczonej religii Wschodu czy okultyzmu. W wyjaśnianiu tych pojęć nie ma zastosowania język naukowy, ale pseudonaukowy, stworzony po to, by potencjalni pacjenci nie znając się uznawali go za naukowy. Wielu tak zwanych „uzdrowicieli” w uprawianym lecznictwie posługuje się wahadełkiem, uprawia jasnowidzenie. Praktykują oni bardzo często ziołolecznictwo, które jest metodą bezpieczną, a które ma za zadanie odwrócić uwagę od praktyk duchowo niebezpiecznych.

 

Ten niekonwencjonalny obszar lecznictwa pozostaje ciągle terenem, na którym działa wielu oszustów wykorzystujących bez skrupułów cierpienie ludzi nieuleczalnie chorych oraz ich rodzin. Dając złudną nadzieję sprawiają, że chorzy odchodzą od medycznych terapii, które być może pozwoliłyby im wyzdrowieć. Tego rodzaju zachowania z pewnością potępia Kościół stojący na straży prawdy i dobra człowieka.

 

Udając się do bioenergoterapeuty należy mieć na uwadze, że może on przyczynić się do szkód nie tylko w organizmie człowieka chorego, ale również w jego psychice i duszy. Nie można jednak zapomnieć, że takie szkody zostaną wyrządzone temu, który odwróci się od Jezusa Chrystusa, ci, którzy będą mu wierni nie zostaną skrzywdzeni przez niewytłumaczalną przez naukę moc bioenergoterapeutów. Chrystus jest tym, który uwalnia i uzdrawia, otwierając serce na Jego moc nic złego nie może człowieka spotkać.

 

Katechizm Kościoła Katolickiego (por. 2117) wyraźnie wskazuje, że:




 

„Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.”

PR