Podczas uroczystości rozdania nagród Grammy drwiny widzów wywołała swoim występem Nicki Minaj. Artystka sparodiowała katolickie obrzędy spowiedzi i odprawiania egzorcyzmów.
Podczas spektaklu towarzyszyli jej tancerze przebrani za mnichów i ministrantów, a chór nucił melodie jak hymny.
Lider amerykańskiej Ligi Katolickiej, Bill Donohue zastanawiał się, czy wokalistka nie jest przypadkiem opętana. Zdumieni pojawieniem się alter ego Minaj – Romana Zolanskiego byli też inni. Reakcje widzów wyrażane na portalu społecznościowym Twitter ociekały kpiną. Ktoś pisał: „Nie mogę spać, boję się, że Nicki Minaj przyjdzie do mojego pokoju”, ktoś inny żartował, że niewidomy Stevie Wonder był najszczęśliwszym człowiekiem podczas jej występu.
Donohue nie ubawiły jednak wulgarne i przepełnione seksem treści pełne odniesień do wiary katolickiej. Tym bardziej, że cały występ został zaaprobowany przez organizatora Grammy, czyli Recording Academy. „Opętanie Minaj pozostaje kwestią otwartą, ale niewątpliwa jest [w tym wypadku] nieodpowiedzialność Recording Academy. Nigdy nie pozwolono by artyście znieważać uczucia wyznawców judaizmu czy islamu”, podkreślił.
Lider Ligii Katolickiej już wcześniej krytykował podobnie prowokacyjne koncerty Madonny, a także Lady Gagi (szczególnie teledysk do piosenki „Alejandro”, który wykorzystuje motywy religijne).
Nicki Minaj przybyła na uroczystość wręczenia nagród w stroju z dużym czerwonym kapturem, w towarzystwie starszego mężczyzny ubranego jak katolicki biskup. Niektóre media opisywały jej partnera jako sobowtóra papieża.
K.P.
Źródło: www.catholicnewsagency.com



